Kiedy ten DOWNsize?
Zaktualizowano: 30 wrz

Skracać czy nie skracać...? Oto jest pytanie. Tajemnicze określenie downsize coraz częściej pojawia się w ofercie studiów piercingu. Ale co to, do chol*ry, oznacza i dlaczego niektórzy twierdzą, że bez tego umrzesz?
Czym jest downsize?
DOWNSIZE to angielskie określenie wymiany kolczyka na krótszy w gojącym się piercingu (down - dół, size - rozmiar). Podczas przekłuwania używamy biżuterii na tyle większej, by mogła swobodnie przyjąć spodziewany obrzęk. Po jakimś czasie opuchlizna jednak schodzi, a kolczyk...? Zaczyna przypominać karnisz.
Nie w każdym jednak przypadku.
Zmniejszanie kolczyka nie ma nic wspólnego z brutalnym przecinaniem, obcinaniem albo skracaniem obcęgami. Downsize to WYMIANA całego kolczyka na nowy - najczęściej także tytanowy, ale odpowiednio krótszy. Jeżeli masz dekoracyjną nakładkę za kupę hajsu - no stress, można wymienić tylko pręta, a sam top oczyścić i zostawić. Pierwszy downsize ma zwykle miejsce po kilku tygodniach od zrobienia kolca. To moment, kiedy ustąpił początkowy obrzęk i pierwotna długość biżuterii przestaje być potrzebna, ale kanał nadal jest w trakcie gojenia. Zdarza się, że jest to tylko etap przejściowy, a docelowy rozmiar kolczyka będzie można założyć za kolejnych kilka tygodni.

Kiedy warto zmienić kolce?
Wtedy, kiedy zaczynają bardziej przeszkadzać, jak pomagać. Serio, nie istnieje żadna złota data w kalendarzu, od której TO się dzieje. Gojenie jest procesem. Pewne rzeczy zwyczajnie potrzebują czasu i nie da się ich dowolnie przestawiać w grafiku.
Nasze doświadczenie jasno wskazuje, że najbardziej żądnym downsize'u jest helix i flat (scapha) oraz wszystko, co pomiędzy. Tuż za nimi - przekłucia jamy ustnej, np. języka lub warg. A co z pozostałymi? Cóż, zależy, jak Ci się z nimi żyje. Niekiedy pozostawienie dłuższego kolczyka ułatwia czyszczenie, daje pewien margines na błędy manipulacyjne albo zwyczajnie dobrze się układa. Tym samym - może się okazać, że Twój pępek wcale nie potrzebuje wymiany na krótszy tylko, dlatego, że minął jakiś termin wskazany w ulotce. Są przekłucia, których wręcz nie warto ruszać, póki w pełni się nie wygoją.
Dlaczego właśnie helix?
Żadne inne przekłucie nie robi takich fochów o downsize, jak helix i mu pokrewne (np. flat/scapha). Dlaczego? Bo nie cierpi ugniatania, uciskania, szarpania i manipuacji. A jeszcze bardziej nienawidzi spania. Jest to tak niefartownie ułożona płaszczyzna ucha, że każde niedopatrzenie w tym wypadku może poskutkować paskudnym bumpem - twardą, bąbelkową zmianą wokół kanału. Nie jest ona groźna i łatwo się jej pozbyć, ale wygląda na maksa słabo i może spowodować, że Twój helix będzie stał pionowo niczym żołnierz. A jak będzie złośliwa - może nawracać.

Ale w czym rzecz? Dlaczego akurat helix? Cóż, sedno sprawy to... czysta biofizyka. Jeżeli podczas spania będziesz dociskać ucho do głowy, kolczyk zacznie układać się w totalnie nienaturalnej, lekko pionowej pozycji. A jeżeli będzie to miało miejsce w trakcie gojenia - niemal na pewno i bardzo szybko wywali Ci bumpa. To nic nadzwyczajnego - to odpowiedź traumatyzowanej chrząstki na powtarzalne naprężenia i docisk. W rezultacie tworzy ona rodzaj amortyzującej poduszeczki, na której kolczyk układa się najlepiej. Podobnie zresztą dzieje się u osób trenujących zapasy - powtarzające się szarpanie i urazy uszu zwykle kończą się finezyjnymi i wielowymiarowymi deformacjami małżowiny. Jasne, da się z tym żyć, ale chyba nie o to chodzi w świadomym piercingu. Sztuka polega więc na wyłapaniu odpowiedniego momentu - najczęściej do kilku tygodni po zabiegu.
Wszystkie inne przekłucia mają zdecydowanie łatwiej. Lobe, conch czy nawet rook nigdy nie ułożą się tak nieszczęśliwie, jak helix. Nie oznacza to od razu, że można spać na każdym świeżym kolcu, ale biomechanika tego konkretnego przekłucia w teście długotrwałej konfrontacji z poduszką wypada ekstremalnie słabo. Tym samym, pierwszy check-in w studio wypada zrobić po ok. 3-4 tygodniach od zabiegu.
Morda puchnie jeszcze bardziej.
Świat nie jest sprawiedliwy. Helix odwala numery z bumpami, nos jest dosyć ogarnięty, zaś piercing oralny... Cóż, tu wchodzimy w inne uniwersum. Zasadniczo przekłucia warg i wnętrza ust (np. języka, wędzidełek czy policzków) wykonuje się zużyciem biżuterii dużo dłuższej niż w przypadku uszu czy pępka. Przede wszystkim ze względu na obrzęk - tutaj rzadko zdarza się, że bywa minimalny. Ale! Coś za coś - przekłucia dzioba tak szybko puchną, jak się goją. Błona śluzowa jamy ustnej regeneruje się niesamowicie szybko i czasem dwa miesiące wystarczą, aby w pełni ustabilizować kanał. Co się z tym wiąże? Język już po miesiącu może mieć luzy, a Twoje snake bites'y będą wyglądać jak czułki kosmity. Kiedy więc downsize? Wtedy, kiedy stanie się to upierdliwe - zaczniesz przegryzać kolca, miętosić go między zębami albo teatralnie zatracisz polski akcent. Jeżeli dziura będzie w dobrym stanie - możemy zmienić kolca wcześniej, niż wskazywałby na to oficjalny termin gojenia.
Czy warto więc biegać w inicjacyjnej aż po wsze czasy? Niekoniecznie. Każdy przypadek wymaga co prawda indywidualnego rozpatrzenia sprawy, jednakowoż zbyt długa biżuteria w przypadku ust i okolic może okazać się zabójcza dla Twoich zębów, dziąseł czy szkliwa. Błona śluzowa rzadziej wywala typowe bumpy, ale potrafi robić inne numery. Dopasowanie odpowiedniego kolca bywa więc tutaj bardzo kluczowe dla zachowania Twojego pięknego uśmiechu.
Dlaczego inni mają łatwiej?
Fizyka. Helix ma przebimbane ze względu na ucisk poduszki i bezpośrednie sąsiedztwo głowy. Przekłucia oralne trzeba skracać, albo wybiją Ci jedynki. Ale co z resztą kolców? Cóż, tutaj mamy... dobre wieści. Piercing nosa, sutka albo pępka mogą wymagać downsize'u... nigdy. Rzeczywiście, biżuteria używana do przekłuć jest odpowiednio dłuższa i przystosowana do obrzęku, ale nic nie stoi na przeszkodzie, jeżeli jest Ci z tym kolcem dobrze, a on sam nie robi diabła w okolicznych tkankach. Pozostawienie dłuższego pręta zdecydowanie ułatwia dostęp i czyszczenie kanału, nie stwarza problemów z odgniataniem biżuterii czy jej dokręcaniem. Niektórzy są bardziej utalentowani i mają wybitną zdolność do zahaczania świeżym kolczykiem o wszystko, co znajdzie się w ich zasięgu - w takich przypadkach pozostawienie długiego pręta tworzy dodatkowo bezpieczną przestrzeń na przyszłe urazy i powracające obrzęki.
Tym samym - większość przekłuć NIE potrzebuje pilnej zmiany pręta na krótszy. Helix i jego kumple wymagają downa dosyć szybko, ale to wszystko wina poduszki. Dziób to osobna planeta i zestaw problemów, natomiast praktycznie wszystkie inne typy piercingu mogą śmiało poczekać do pełnego wygojenia. Także przekłucia uszu, takie jak conch, lobe, upper lobe, rook czy tragus. Z czystym sumieniem możesz zostawić też swój nostril, septum czy Paoli (i po wygojeniu nie bawić się już w downsize, tylko założyć dekoracyjne kółko albo inną bajerę). Podobnie pępek, sutki czy dekoracje intymne.
Jak to wygląda w praktyce?
Załóżmy, że helix może wymagać downsizingu po 4 tygodniach, ale jeśli nadal jest widoczny obrzęk albo wysięk - nie skracamy go tylko dlatego, że minęły 4 tygodnie. I w drugą stronę: jeśli po 2 tygodniach kolczyk ma wyraźny zapas, zaczyna się haczyć, zaczepiać i wkurzać, a przekłucie jest względnie fajne i stabilne, można spróbować skrócić kolca trochę wcześniej. Oczywiście, nie oznacza to, że już następnego dnia można radośnie szarpać przekłuciem twierdząc, że nie boli i już się nadaje do wymiany. KAŻDE przekłucie wymaga kilku tygodni cierpliwości i przykro mi, no mercy.
Jeszcze inną kategorią problemu są implanty i przekłucia powierzchniowe. Microdermale czy skindivery nie wymagają klasycznego zmniejszania długości pręta, albowiem w tym przypadku już podczas zabiegu montuje się biżuterię o docelowej wielkości. Jest ona specjalnie skonstruowana i tak osadzona w tkance, aby poradzić sobie nawet z dużym obrzękiem.
Kto więc podejmuje decyzję? O tym, czy zrobić downsize, czy nie, decydujemy... wspólnie. Jeżeli uważasz, że Twój kolczyk jest już za długi i zaczyna Cię irytować (nieważne, w której dziurze się znajduje), podejdź, pokaż się i zapytaj piercera(kę). Nie musisz czekać do końca procesu gojenia albo jakiejś konkretnej daty. Jeżeli czujesz, że to jest ten moment - nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wskoczyć do nas na kontrolę. Jeżeli okaże się, że kanał jest już na tyle stabilny, żeby móc w nim grzebać, ogarniemy sprawę. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości - przełożymy to na inny termin. Czasem bywa jednak odwrotnie: okres gojenia oficjalnie minął, ale Tobie długa biżuteria nie przeszkadza. Ba, niekiedy wręcz ułatwia życie. W podobnych przypadkach nie ma czegoś takiego, jak "obowiązkowy downsize". Warto jednak wpaść do studio i przegadać sprawę.
Downsize jest w pewnych sytuacjach bardzo potrzebny, nie zawsze jest jednak obowiązkiem. Każdy przypadek jest indywidualny i wszyscy mamy swoje różne, życiowe wyzwania - dlatego ostateczną decyzję podejmujemy zawsze wspólnie.

Kiedy strzelać w termin?
Poniżej lista przykładowych terminów, w których warto rozważyć downsize. Wszystkie wskazane daty są wyłącznie orientacyjne i nie stanowią absolutnego deadline ani koniecznej konieczności.

pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
pierwszy downsize: 3-5 tyg., kolejny (docelowy): 8-12 tyg.
pierwszy downsize: 4-6 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
pierwszy downsize: 4-6 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
pierwszy downsize: 4-6 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
pierwszy downsize: 4-6 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
pierwszy downsize: 4-6 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
DAITH
pierwszy downsize: 6-8 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
pierwszy downsize: 6-8 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
pierwszy downsize: 6-8 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
ANTI-TRAGUS
pierwszy downsize: 6-8 tyg., kolejny (docelowy): 3-4 mies.
pierwszy downsize: 6-8 tyg., kolejny (docelowy): 4-6 mies.
pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
HIGH NOSTRIL
pierwszy downsize: 3-5 tyg., kolejny (docelowy): 8-12 tyg.
pierwszy downsize: 3-4 tyg., kolejny (docelowy): często brak
pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
VERTICAL EYEBROW
pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
pierwszy downsize: 2-3 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
pierwszy downsize: 2-3 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
ASHLEY
pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
JESTRUM
pierwszy downsize: 2-4 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
pierwszy downsize: 2-3 tyg., kolejny (docelowy): 6-8 tyg.
CHEEK
pierwszy downsize: 4-8 tyg., kolejny (docelowy): 3-6 mies.
pierwszy downsize: indywidualnie., kolejny (docelowy): często brak
pierwszy downsize: 2-3 tyg., kolejny (docelowy): 4-6 tyg.
TONGUEWEB
pierwszy downsize: indywidualnie., kolejny (docelowy): często brak
pierwszy downsize: 4-8 tyg., kolejny (docelowy): 3-6 mies.
pierwszy downsize: 4-8 tyg., kolejny (docelowy): 3-6 mies.
pierwszy downsize: brak, kolejny (docelowy): brak
pierwszy downsize: brak, kolejny (docelowy): brak
pierwszy downsize: indywidualnie, kolejny (docelowy): indywidualnie
Masz inne zdanie?
Uważasz, że przeczytał_ś właśnie najbardziej odklejone Sci-Fi swojego życia? A może masz zupełnie inne doświadczenia? Myślisz, że trzeba coś tu dodać? Czegoś zabrakło, masz lepszy pomysł?
Pisz!
Uwielbiam konstruktywną dyskusję i Otwarte Umysły! Może wspólnie ogarniemy coś jeszcze lepszego?
Paula Peszka, Paoli
F- Skin 2.0 EduLITE Academy
kontakt: paula.lapeszka@gmail.com
Treść chroniona prawem autorskim.
Cytowanie z podaniem źródła mile widziane.
Piercing Geometry Index | downsize piercing | biżuteria dekoracyjna | skracanie kolczyka | kiedy downsize | kolczyki tytanowe | czym jest downsize | czy downsize jest potrzebny | wymiana kolczyka | po co skracać kolczyk | wymiana kolczyka przed wygojeniem | skracanie biżuterii | kiedy zmienić kolczyk | ile czasu goi się piercing







Komentarze